youngtimerbike

Historia pisana jednym śladem. Od japońskiej rewolucji końca lat 60., aż po spektakularny wyścig zbrojeń w latach 90..

Yamaha YSR 50/80 (1986-1992)

4 min read
Yamaha YSR50

Moja miłość do motocykli zaczęła się… wróć! Kocham swoją kobietę, a nie jakieś tam jednoślady. Uważam jednak, że motocykle to najważniejsza z rzeczy nieważnych, więc coś, co dla mnie jest znaczącą częścią życia. Cała ta fascynacja rozpoczęła się w połowie lat 90.. Wtedy stałem się właścicielem Komara 3. Co to była za straszna maszyna. Kolejny sprzęt to Ogar 200, a więc nasz swojski Romet z czeskim silnikiem. Ten sprzęt był już całkiem spoko. Mój sąsiad wyremontował mi go zgodnie ze sztuką, wprowadził usprawnienia, które przetestował na swoim silniku i po tej operacji sprzęcik ganiał 65 km/h na średniej zębatce. Tym już gnałem po całym województwie i w zasadzie się nie psuł. Jednak mizeria rodzimych pojazdów dopadła mnie, gdy wpadł mi w ręce prospekt zza granicy. Nie była to Yamaha, którą chcę dziś opisać, ale jakaś inna „pięćdziesiątka” z końca lat 80. Zazwyczaj nie doceniamy takich kruszynek, ale warto czasem się im przyglądnąć, gdyż na tle tego, co oferowano wtedy w Polsce, wyglądały one jako pojazdy z innej planety.

Yamaha YSR50

W latach 80. w klasie 500 wybuchł kolejny wyścig zbrojeń. Do tamtej pory Yamaha ścierała się głównie z Suzuki. Po debiucie Hondy NS500, czyli pierwszej dwusuwowej wyścigówki tego producenta w klasie 500, do rywalizacji dołączył największy z japońskich producentów. Zmagania z narowistymi maszynami rozpalały serca publiczności. W tamtym czasie dwutakty zaczęły przeżywać renesans. Na drogi wyjechało wiele „replik wprost z toru” jak zwykli te motocykle nazywać dziennikarze. Jak na ironie, owych replik nie konstruowano od podstaw, ale miały one w sobie naprawdę wiele technologii wprost z torów. Dobrym przykładem jest Yamaha RD 500 LC, która nie miała nic wspólnego z YZR500, ale sama w sobie prezentowała najwyższy poziom osiągów. Rewolucja nie ominęła również najmniejszej klasy pojemnościowej.

Yamaha YSR50

W 1986 roku Yamaha pokazała swoją broń w klasie 50/80. Jako pierwsza zadebiutowała 50-tka, którą pokazano w czerwcu. We wrześniu pojawił się większy model. Rozmiary tego małego cuda sprawiają, że nie traktujemy go poważnie. To błąd! To jest prawdziwa wyścigówka! Całkowita długość tej maszyny wynosi nieco ponad 1500 mm, a więc mniej więcej tyle, ile rozstaw osi jakiegoś turystyka. Całość waży 75 kg. Mamy tu jednak całe drogowe wyposażenie, takie jak światła, kierunkowskazy i lusterka.

Yamaha YSR50

Bardzo ważną częścią charakteru był tutaj układ jezdny. Yamaha naprawdę nie szła na kompromisy. Ramę wykonano ze stalowych rur o kwadratowym przekroju. Dokładnie taką technologię stosowano w dorosłych motocyklach sportowych. Był to okres bezpośrednio przed wejściem aluminiowych kręgosłupów. Dalej mamy 12 calowe koła. Przednia opona miała 3.00 cale szerokości, natomiast tylna 4.00. Warto zwrócić uwagę na tarcze hamulcową z przodu, w którą wgryzał się sporych rozmiarów zacisk. Dziś taki setup nie porywa, ale w owym czasie był naprawdę z górnej półki.

Yamaha YSR

Najciekawsze jednak znajdowało się pod owiewkami. Jak łatwo się domyśleć, pracował tam jednocylindrowy dwusuw. Był on chłodzony powietrzem. O sportowym charakterze świadczył system YEIS (Yamaha Energy Induction System). Składał się on z zaworów kontaktronowych, które wspomagały napełnianie skrzyni korbowej. Z zasilanie silnika świeżą mieszanką odpowiedzialny był gaźnik Mikuni o średnicy gardzieli 16 mm. W mniejszej wersji – czyli 49,3 ccm – jednostka ta osiągała 7,4 KM. Natomiast wersja 80 generowała 8,8 KM. Są to naprawdę spore wartości jak na  motorower, bo tak należy tę Yamahę klasyfikować. Jeździec miał do dyspozycji pięć przełożeń!

Yamaha YSR

Yamaha YSR

W chwili debiutu, czyli w 1986 roku, był to najmocniejszy sprzęt w swojej klasie. Warto pamiętać, że ta Yamaha nie należała do klasy dorosłych motorowerów. YSR50 jest niewiele większa od naszej motorynki. Pomimo tego, jest to kompletny motocykl mający w sobie wszystkie składowe dorosłego jednośladu. Tylko rozmiar jest dużo mniejszy. Yamaha YSR50 stała się marzeniem każdego trzynastolatka na Zachodzie i w Japonii. Nie każdy jednak mógł stać się jej właścicielem, bo była droga. Kolejna przeszkoda to jej parametry. W otwartej wersji na wielu rynkach była rejestrowana jako motocykl lub dławiona do przepisowej mocy, która zazwyczaj nie przekraczała 2 KM.

Yamaha YSR50

W listopadzie 1986 roku pojawiła się limitowana wersja YSR50 w barwach zespołu TECH 21, który na torze Suzuka ścigał się w ośmiogodzinnym klasyku. Całą tę historię poznacie tutaj. Wróćmy do naszego motoroweru. Po jego debiucie stał się on podstawową wyścigówką w klasie 12 cali (w Japonii najprawdopodobniej wyścigi pięćdziesiątek podzielone są rozmiarami kół). Największym konkurentem Yamahy została… Honda NSR50. Wyścig zbrojeń, który obserwowano w klasie 500 odbywał się również w klasie 50. W tych pucharach debiutowało wielu zawodników, którzy kilka lat później ścigali się na najwyższym poziomie. W 1987 roku jednym z uczestników był Daijiro Kato, który w 2003 zginął na torze Suzuka prowadzać Yamahę YZR-M1.

Yamaha YSR

Obecnie Yamaha YSR50 i jej konkurentka Honda NSR 50, są uwielbiane przez wielu entuzjastów. Wokół tych maszyn zrodziło się grono zapaleńców, którzy przerabiają je, odnawiają i po prostu bawią się tymi sympatycznymi maszynami. Motocykliści często po macoszemu traktują pięćdziesiątki. Niesłusznie. Jak widać w tej klasie również można znaleźć ciekawą maszynę. Taka YSR 50 ma w sobie więcej ciekawej techniki niż kolejny nudny Bandit czy inny Fazer.

Niestety nasze wytwory nie mogą się równać z tymi sprzętami pod żadnym względem. Chociaż, jakby się grubiej zastanowić. Firma Icon Motorcycles sprzedała niedawno taką Yamahę za 667 dolarów. Na polskim rynku motorynki bywają droższe…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.