youngtimerbike

Historia pisana jednym śladem. Od japońskiej rewolucji końca lat 60., aż po spektakularny wyścig zbrojeń w latach 90..

Mój upośledzony poradnik zakupowy

7 min read
Triumph-Speed-Triple-1200-RS-2021-30

No więc zrobiłem to. Napiszę dla Was poradnik zakupowy, choć się zarzekałem, że nigdy czegoś takiego nie stworzę. Nie będzie to jednak typowe zestawienie. Podejrzewam, że będzie to antyzestawienie, bo w żadnym innym miejscu zajmującym się używanymi motocyklami nikt, by Wam takich wynalazków jak ja nie zaproponował. Chcecie kupić coś taniego, solidnego i bezproblemowego, to nie wiem… Hondę CBR F4 se kupcie. Dziś napiszę co ja bym nabył posiadając 15-20 tysięcy złotych. Z uwagi, że za rok może być to suma, za którą będziemy mogli stać się właścicielami pięciu litrów oleju Motul 5100, to chciałem tylko przypomnieć, że piszę to 15 lutego 2022. Pominę również sprzęty sportowe, bo kto, by tam chciał jeździć sportami po drodze. Skupię się na maszynach, które nie są uznanymi klasykami, a raczej ciekawymi kilkunastoletnimi gruzami. No to jedziemy!

 

Ducati S2R 1000 

Ducati S2R

No cóż mogło się tutaj znaleźć jak nie Ducati? Polacy boją się tej marki bardziej, niż foliarze szczepionek. Nie wiem dlaczego, jeśli mam być szczery. Jeżeli kupimy zdrowy egzemplarz i zapewnimy mu rozsądny serwis, który wbrew pozorom nie jest piekielnie drogi, to naprawdę nie ma się czego bać. S2R 1000 w naszym grodzie do sprzedania jest jeden! JEDEN! Wyboru więc w razie czego nie mamy. Co przemawia za potworem? S2R 1000 to maszyna, która ma wszystko, co klasyczne Ducati mieć powinno. Sprzęt ucieszy też purystów, lubiących mechaniczne doświadczenie podczas jazdy. Jedyna elektronika to ta, która steruje wtryskiem paliwa. Silnik chłodzony jest wiatrem, a na widok publiczny wyciągnięte jest tutaj wszystko. Moim zdaniem, przed 22 powinien być zakaz jazdy tym sprzętem, żeby nie gorszyć młodzieży. Wisienką na torcie jest monowahacz. S2R 1000 nie stał na szczycie tego typoszeregu Monsterów. Były również wersje z silnikami Desmoquattro, ale jak dla mnie litrowe Desmoduo z dwoma świecami na cylinder, jest idealnym źródłem napędu dla tego roadstera. Dziś takich już nie robią i nie jest to czcza gadanina – 10/10.

 

Triumph Speed Triple 955i

Triumph Speed Triple 955i

Ta maszyna jest bardziej „ninetisowa” (nienawidzę tego słowa) niż dres z ortalionu i wąsaci gwiazdorzy niemieckiego porno razem wzięte. Speed Triple Daytona 955i – wiecie co jest w nim najlepsze? To, że oferowano go w krzykliwych kolorach: rzucającej się w oczy odblaskowej zieleni i różu! Wyobraźcie sobie dziś różowego power nakeda. Przecież momentalnie jedni uważaliby to za niemęskie, a drudzy za dyskryminujące. Współczesnego Speed Triple’a możecie kupić w kolorze szarym i mniej szarym. Gdzie się podział ten koloryt? Oprócz tego, wciąż to jeździ całkiem przyjemnie. Moc również wstydu nie robi. Wszystkie chude blondynki w dużych SUV-ach na światłach powinniście odstawić. Są pewnie jakieś minusy, ale kto, by się tam przejmował. Zawsze możecie kupić Bandita. No i druga sprawa. Na takie cudo wystarczy nieco ponad 10 tysięcy złotych naszych ojczystych.

 

Buell XB9S 

Buell XB9S

W Polsce znaleźć Buella w popularnych serwisach ogłoszeniowych nie jest łatwo. Większość z niewielu motocykli tej marki, wyceniana jest na ponad 20000 zł. Wyszukałem jednak jeden, który wystawiony jest poniżej. Łapie się więc! Do rzeczy. Jest to XB9S, czyli ten mniejszy model z początku wieku. Nie przeszkadza mu to być wciąż kozacką maszyną. Po pierwsze, mamy tu wszystkie dziwactwa motocykli firmowanych nazwiskiem amerykańskiego inżyniera, a więc ramę będącą zbiornikiem paliwa, tarcze przykręconą do rantów felgi i geometrię tak agresywną, że polityce Putina wobec Ukrainy robi się głupio na jej widok. W ramie pracuje przedpotopowy widlak z Milwaukee. To niewątpliwy plus i nawet nie myślcie, że jest inaczej. Brzmi genialnie, zakres obrotów użytecznych ma tragiczny, ale 92 KM wstydu na dzielni nie przyniosą. Jeździłbym! Wy też możecie.

 

Aplilia Tuono 1000 

Aprilia TUono

Tego motocykla nie szukajcie, nie ma sensu. Lepiej przejść dalej, bo wykupicie wszystko z rynku, a co ja wtedy nabędę.

 

Aprilia Futura 

Aprilia-RST1000-Futura-Front-Right-Featured

Skoro nie Tuono, to co? Futura! Możecie co prawda nabyć sobie VFR-kę 800, ale gdzie tu ten czynnik ryzyka? Wiadomo, że bez tego nie ma zabawy. Nie mam pojęcia czy te maszyny są solidne czy mają jakieś wady fabryczne. Wiem jedno. Za niewiele ponad „dychę” dostaniecie sprzęt, mający nietypową stylistykę, która jest na pewno ciekawsza, niż oklepana VFR-ka. Po za tym, patrzcie na te lusterka niczym czułki owada. Dla samych tych lusterek bym ją kupił. To jednak nie jedyne plusy… Następny mamy na akumulatorze. 😛 Nie no, jest na szczęście jeszcze kilka. Silnik Rotaxa ma raczej dobre opinie, a 113 KM to wciąż porządna wartość. Pewności nie mam, ale pewnie jest możliwość wgrania mocniejszej mapy. Podobnie jak do Tuono z tamtych lat. No i jeszcze jedna rzecz. Nic tak nie brzmi jak widlasty silnik o sportowym rodowodzie. Nawet V4.

 

BMW R1100 S 

BMW R1100 S

Uwielbiam alternatywne podejścia do budowy motocykli sportowych. Dziś wzór jest jeden i koniec. Dwadzieścia lat temu również było podobnie, choć maszyn w innym klimacie, a wciąż mających sportowe aspiracje, trochę jednak było. BMW R1100 S jest jedną z nich. To taki sprzęt sportowy dla ludzi po pięćdziesiątce, czyli niby ma być z nogami do tyłu, ale tak niezbyt ekstremalnie. Niby podwyższamy moc, obniżamy masę, ale kufry wciąż możesz zamontować, a kiedyś mogłeś kupić w salonie za grubą kasę. Nie jest to na pewno najbardziej ekscytujący jednoślad w kwocie około 10000 zł. Do najpiękniejszych również nie należy. No i wizerunek marki, która w tamtych latach trafiała raczej dla nudnych tatuśków, niż szalonych młodzieńców. Cóż więc interesującego w tym wielkim klocu pędzonym wałem – z przegubem – kardana? Oldskulowe podejście do tematu i silnik typu bokser. Nie jestem jakimś ortodoksem i potrafię zaakceptować BMW z czterocylindrowymi jednostkami, ale co bokser to bokser. Odrobina szaleństwa po niemiecku może zauroczyć. Ja bym brał.

 

Honda X11 

hondaX112

To nie jest tak, że Honda produkuje same Deauvillki i CBF-ki. Czasem wypuścić coś, co podnosi ciśnienie lepiej, niż brak Aviomarinu, gdy wybieramy się na dłuższą podróż samochodem z dzieckiem. X11 jest właśnie przebłyskiem tej bardziej niegrzecznej części koncernu. W czasach, gdy to cudo było w produkcji, prezentowało się ono naprawdę nietypowo. Aluminiowa rama w segmencie naked to ówczesny ewenement. Do tego mocarny silnik rodem z hiperbike’a. Oprócz tego stylistyka, która nie należała może do zbyt subtelnych i wyrafinowanych, ale coś w niej było. X11 jest jednym z tych motocykli, które lepiej wyglądają na żywo niż na zdjęciu. Oprócz tych zalet mamy tu dużą dawkę nudy w postaci solidności, niezłego wykonania i bardzo przyjemnej charakterystyki. Nie jest to jednak grzeczny baranek. Po odkręceniu manety wrażenia potrafią zaskoczyć, nawet doświadczonych jeźdźców. To wciąż bardzo szybki motocykl. Jeśli Honda, to właśnie taka.

 

KTM 990 Super Duke 

ktm 990 Super Duke_12_01

Mając 20 tysięcy złotych w kieszeni, możemy się pokusić o austriackiego power nakeda. Silnik LC8 swoje życie rozpoczął w dakarowych rajdówkach. Następnie parł coraz bliżej szosy, by ostatecznie trafić do sportowego RC8. Super Duke był flagowym nakedem tej firmy w pierwszej dekadzie XXI wieku. Czy jest piękny? Nie, ale który KTM jest piękny? Ma jednak szereg innych zalet. W swoich czasach była to jedna z najostrzejszych maszyn na rynku. KTM w tamtym okresie był beniaminkiem w świecie motocykli drogowych, ale wszedł na pełnej kurtyzanie i trzeba przyznać, że jeńców nie brał. Nie mam pojęcia czy to jest solidny sprzęt. Jeśli się boicie takich wynalazków, to możecie poszukać Kawasaki Z1000, ale jego infantylna stylistyka potrafi wzbudzić odruch wymiotny. Super Duke dudni wielkim widlakiem, przyspiesza jak wciekły, a pomarańczowa rama wygląda genialnie. W przeciwieństwie do lampy, która jest tragiczna.

 

Jakoś tak dziwnym trafem wyszły mi praktycznie same naked bike’i. Może dlatego, że idealnie pasują do tego, jak ja używam motocykli. Chciałbym jednak skończyć ten niepoważny tekst całkiem serio. Często nie zdajemy sobie sprawy, że za stosunkowo niewielkie kwoty można nabyć wiele ciekawych i nietuzinkowych maszyn. Weźmy moje bezwartościowe Ducati. Za niespełna 7000 zł nabyłem maszynę, która ma wszystkie cechy klasycznego Ducati. Nie będzie to pewnie nigdy model ceniony, ale dzięki niemu, mam okazję poczuć magię włoskiej marki… A mogłem za te same pieniądze kupić Bandita i umierać z nudów. Nie bójcie się kupować nietypowych maszyn. To naprawdę świetna zabawa, bo po co mieć kolejną Hondę, jeśli można mieć Aprilię i poczuć coś innego. Coś czego większość nigdy nie doświadczy. Co to będzie?

 

Skasowany przebieg całkowity po odpięciu akumulatora. 😛

3 thoughts on “Mój upośledzony poradnik zakupowy

  1. Szkoda że tak krótko napisałeś. Ja bym dodał np. Cagive mito za pare tysi . Cbr.125. Aprille. Tanie i na kat b . A można polatać

  2. X11-tka byłaby super – dwa kominy, okrągła lampa, wygląd wzbudzający szacunek, ale …ergonomia, a raczej jej brak nie do przyjęcia. Dziwnie wyprofilowany zbiornik, za którym nie da się schować kolan i daleko z tyłu podnóżki.
    Jeśli ma być nietypowo – Honda PC 800 ? Albo Pan Europa ST 1100 ?

  3. Speed Triple 955i po 2002r to świetna maszyna.
    Wtrysk, 120KM, świetne hamulce, w pełni regulowane zawieszenie – w praktyce to Daytona, bez owiewek i z kierownicą zamiast cliponow, ale za to z większym momentem dołem. Do tego fabrycznie otwarty komputer i możliwość wgrywania/edycji map nawet z poziomu smartfona. Z minusów to pozycja nóg jak na sporcie, regulatory napięcia (warto wymienić na mosfet).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *