youngtimerbike

Historia pisana jednym śladem. Od japońskiej rewolucji końca lat 60., aż po spektakularny wyścig zbrojeń w latach 90..

Yard Built XJR1300 „Eau Rouge” by Deus ex Machina

4 min read
Eau Rouge Yamaha

Trendy przychodzą i odchodzą. Zawsze jednak zwiastują je jaskółki, które niewielu dostrzega. Ja muszę nieskromnie przyznać, że ten projekt zauważyłem w swym poprzednim blogowym życiu. Na Youngtimerbike go jeszcze nie było, a moim zdaniem należy go przypomnieć, ponieważ wyprzedził on rodzące się trendy. Retro racery wydają się być następcami mocno już przebrzmiałego nurtu cafe racer. Maszyna, którą chcę dziś opisać narodziła się w momencie, gdy wszyscy zachłyśnięci byli cafe racerami. Czy stworzył ją wizjoner? Sprawdźmy!

Eau Rouge

Gdzieś w połowie poprzedniej dekady decydenci Yamahy doszli do wniosku, że chcą być jak Harley-Davidson. Nie, nie mieli w planach produkować motocykli, które technicznie tkwią w czasach, gdy toczyło się Lato Miłości w San Francisco, a w Wietnamie komunizm walczył z kapitalizmem. Japończycy postanowili, że zaczną zarabiać na sprzedawaniu akcesoriów do swoich maszyn. Do tego potrzebowali platform, które będzie można przerabiać. Uznano, że jedną z nich będzie Yamaha XJR 1300, czyli ostatni przedstawiciel klasycznych UJM-ów. Uruchomiono program Yard Built, gdzie dilerzy, bądź firmy customowe dostawali do przeróbek konkretne modele. Następnie niektóre części można było – a może można nadal – kupić za pośrednictwem salonów. Genialne? No genialne, sposób ten dawno temu wymyślił Willy G. Davidson i zbił na tym fortunę, a markę Harley-Davidson uczynił legendą.

Eau Rouge

Jednym ze zleceniobiorców była ekipa Deus Ex Machina, która to poszła totalnie pod prąd. W 2014 roku budowano wiele cafe racerów na bazie biednej XJR-ki. Tylko mediolańska Deus Ex Machina nie miała zamiaru tego robić. Napiszmy to wreszcie – żaden UJM nie ma konotacji, które pozwoliłby na jego bazie budować sensownego „coffika”. Motocykle te mają jednak ogromne dziedzictwo sportowe, które tylko czeka, by je wydobyć. Od AMA Superbike po przez Endurance. Jak na ironię Yamaha z całej Wielkiej Czwórki ma go najmniej, ale w dziedzinie długodystansowych zmagań, rzędowa czwórka z krainy fortepianów ma zapisane kilka kart historii pisanej jednym śladem.

Eau Rouge

Włosi postanowili do tego nawiązać. Przypominam, że było to w 2014 roku. Z oryginalnej XJR-ki ostała się rama i silnik. Usunięto airbox, a także całą elektrykę, która się wokół niego znajduje. Bryła wielgachnej rzędówki nie ma w sobie nic z subtelności i wyrafinowania. To uczciwy kawał metalu, który chłodzony jest wiatrem, a w jego głowicy pracuje szesnaście wentyli, które sterowane są dwoma wałkami rozrządu. Totalna klasyka. Układ wydechowy wykonano z tytanu i trzeba przyznać, że wygląda efektownie, choć minimalisty w formie i wymiarach tłumik niekoniecznie tu się nadaje.

Deus Ex Machina

Najważniejszy jest jednak body kit. Jeśli miałbym go określić jakkolwiek, to tylko jedno mi przychodzi do głowy – brutalizm. Jeśli włoską szkołę budowy kojarzycie z subtelnych kształtów, to tutaj tego nie ma. Twórcy idealnie wyczuli ducha epoki. Pod koniec lat 70. w endurance nie było praktycznie żadnych obostrzeń regulaminowych, to sprawiało, że inżynierowie mieli praktycznie wolną rękę przy budowie wyścigówek. Powstawały genialne i kuriozalne maszyny, które fascynują mnie niezmiernie. Projekt ten nazwano Eau Rouge na cześć jednego z najwspanialszych zakrętów. Znajduje się on na torze Spa-Francorchamps, który kiedyś mam nadzieję objechać moim Yoshimura Tribute.

Deus Ex Machina

Już sam zadupek pełen ostrych przełamań, nawiązujący delikatnie bryłą do wyścigówek serii TZ, która w latach 70. dominowała w wyścigach prototypów, z jednej strony wprawia w konsternację, z drugiej fascynuje. Wtóruje mu zbiornik paliwa, który jest niepodobny do niczego. Nie przypominam sobie żadnej wyścigówki, która miałaby coś w podobnym stylu, ale myślę, że spokojnie w tamtym okresie coś takiego mogło się urodzić w głowie jakiegoś szalonego projektanta. No i crème de la crème całej tej kreacji – owiewka. Cudowna jest w tej swojej koślawości. Pamiętam, że w 2014 roku nie rozumiałem co kierowało twórcami, ale dziś, gdy od kilku lat „studiuję” historię pisaną jednym śladem, doskonale znam ich pobudki. I wiecie co? Doskonale ich rozumiem.

Deus Ex machina

Zadbano również o inne detale. Koła na przykład. Wyprodukowała je firma Marvic. W zamyśle twórców mają one nawiązywać do lat 70. i… robią to idealnie. Chętnie zobaczyłbym coś takiego w moim projekcie. Może kiedyś. Przedni klasyczny widelec to produkt Ohlinsa. Tutaj też idealnie wyczuto epokę. Zbrodnią byłoby wsadzenie widelca upside-down. Nawet hamulce mają oldskulowy look, choć to oczywiście porządne produkty od Brembo.

crème de la crème

Czy Eau Rouge zmienił zasady gry i pogrzebał cafe racery? Nie! Czy zwrócił uwagę na retro racery? Też nie, ale była to jedna z pierwszych jaskółek nowych czasów. Zdaję sobie sprawę, że był to projekt specyficzny i trudny w odbiorze jeśli oglądający nie jest zaznajomiony z kontekstem historycznym. Moim zdaniem takie maszyny mają ważną misję. Jeśli choć jedna osoba po spoglądnięciu na nią, spróbuje się dowiedzieć dlaczego wygląda ona tak, a nie inaczej. To jest to wielki sukces. Ten motocykl na pewno skłonił jedną osobę do tego, by poznać historię jaka za nim stoi. Tą osobą byłem ja. Może dzięki Eau Rouge, Yard Built i Deus ex Machina powstał ten blog. Nie zaprzeczam, nie potwierdzam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.