youngtimerbike

Historia pisana jednym śladem. Od japońskiej rewolucji końca lat 60., aż po spektakularny wyścig zbrojeń w latach 90..

Kawasaki H2 SX 2022

4 min read
Kawasaki H2 SX

Jak wygląda obecnie archetyp motocykla turystycznego? Wielkie kwadratowe aluminiowe kufry, wyprostowana pozycja, pseudooffroadowy look i elektronika, która zawstydzi nawet prom Challenger. Były jednak kiedyś czasy, że najgorętszymi maszynami tego typu, były jednoślady celujące w rejony sportowo-turystyczne. Dziś te maszyny zdają się nie mieć racji bytu, bo ADV i coś, co nazwałbym dwukołowymi crossoverami, naprawdę dają radę i spełniają większość celów jakie może im postawić użytkownik. Ostał się jednak jeden rodzynek, który celuje w dawne rejony – uczciwego drogowego motocykla turystycznego z lekkim sportowym flow. Jest to Kawasaki H2 SX, które w tym roku zostało zmodernizowane. Przyglądnijmy mu się.

_Kawasaki_H2SX_2022_jazda_z

Na łamach moich social mediów często piszę, że Wielka Czwórka w ostatnich latach złapała zadyszkę, a Europejczycy odbili się od dna. Specyfika motocyklowych rynków sprawia, że marki charakterystyczne są premiowane. Pragmatyczni Japończycy ostatnio odpuścili wyścig zbrojeń. Nie widać ich w segmentach, które w Europie są obecnie najgorętsze. Przyczyn tego stanu rzeczy może być wiele, ale warto wspomnieć, że my spoglądamy na świat okiem eurocentrycznym, co niekoniecznie ma miejsce w centralach największych obecnie marek. Jest jednak jeden producent, który połączył ciekawe rozwiązania techniczne, dawną szkołę budowy turystyka i mocno kontrowersyjną stylistykę. Czy to się może udać?

Kawasaki-Ninja-H2-SX-SE-11

Na początek trochę historii. Gdy Kawasaki pod koniec 2014 roku zaczęło przebąkiwać coś o zupełnie nowej linii opartej o doładowany silnik, publiczność podzieliła się na dwa obozy. W tamtym okresie, na rynkach samochodowych szalał downsizing, który kastrował pojemność i żywotność coraz bardziej wysilonych jednostek napędowych. Niektórzy motocykliści obawiali się, że podobnie będzie z Kawasaki, czyli niezwykle mała wysilona jednostka, która nie będzie miała magii dawnych wielkich hiperbike’ów. Drugi obóz było podekscytowany. Ostatecznie obawy się nie potwierdziły. W 2015 roku na wyspie Man James Hiler przejechał pokazowe kółko zupełnie nową maszyną ze stajni „Zielonych”, był to prototyp Kawasaki H2R. Stało się jasne, że nowa linia będzie niezwykle interesująca. W 2016 pojawiło się seryjne H2 o mocy 200 KM. W 2018 roku na jego bazie zaoferowano H2 SX, czyli „sportowego”-turystyka.

Kawasaki H2 SX

W 2022 roku Kawasaki prezentuje mocno zmodernizowanego H2 SX. Sercem wciąż jest dwustukonna rzędówka z doładowaniem. Jest kompaktowa konstrukcja, która ma jeszcze duży potencjał rozwojowy, ale obecna moc i tak stawia go w pierwszej motocyklowej lidze, dlatego krok inżynierów jest zrozumiały. Maszyna oparta jest na stalowej kratownicy, co w tym segmencie jest dość specyficznym rozwiązaniem.

Kawasaki H2 SX

Najnowsze wcielenie turystycznego H2 stawia na nowinki w dziedzinie elektroniki. Główną rzeczą, którą chwali się producent jest aktywny tempomat. Oparty jest on na systemie radarowym Boscha. Tym samym jaki stosuje Ducati, BMW i KTM. Jeździec dostanie w gratisie ostrzeżenie o kolizji, które będzie można ustawić w trzy tryby. Informacje o niebezpiecznej sytuacji mają pojawiać się na sporych rozmiarów ekranie TFT. To są jednak w pewnym sensie zabawki, które owszem mogą być pomocne, ale nijak nie świadczą o jakości sprzętu. Dużo ciekawszą nowinką jest aktywne zawieszenie.

Showa wyprodukowała specjalny system KECS, który w 2022 został zaktualizowany przez system Skyhook. Mamy tutaj elektroniczne połączenie przednich i tylnych elementów resorujących. Jednostka sterująca w czasie rzeczywistym dobiera kluczowe parametry, zmieniając właściwości zawieszenia według aktualnych drogowych potrzeb. Jeździec może wybierać z zaprogramowanych  trybów, bądź „zbudować” sobie własny. Hamulce to raczej standard w tej klasie, który wspomagany jest o kilka również standardowych systemów.

Kawasaki H2 SX

Niewiele zmieniło się w stylistyce i tutaj docieramy do największej kontrowersji, jaka unosi się wokół całego typoszeregu H2. Nie mamy tu stanów pośrednich. Ten wygląd się albo kocha, albo nienawidzi. Ja fanem nie jestem, choć doceniam odwagę. Patrząc na słupki sprzedaży i wyglądając za okno podczas ciepłych dni, ciężko znaleźć taki motocykl. Nadal turyści stawiają na sprzęty, o których pisałem na początku. Czy nowy SX będzie hitem, albo chociaż stanie się popularniejszy? Nie mam wątpliwości, że nie. Nie oznacza to jednak, że ta maszyna nie jest godna uwagi. Jej, nie boję się tego napisać, klasyczne podejście do budowy motocykla turystycznego trafi do ludzi, którzy uwielbiają szybką asfaltową podróż. Chociaż autostrady są coraz ciaśniejsze, drogi węższe, a ruch coraz bardziej nie pozwala na swobodę, to choćby raz na jakiś czas odkręcić manetkę w starym stylu i pognać w świat, to warto. Ponad trzydzieści lat temu ZZR 1100 robił dokładnie to samo i H2 SX-SE jest jego duchowym następcą.

 

PS. Moim zdaniem, są tu wielkie zadatki na przyszłego klasyka.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.