youngtimerbike

Historia pisana jednym śladem. Od japońskiej rewolucji końca lat 60., aż po spektakularny wyścig zbrojeń w latach 90..

Mój upośledzony poradnik zakupowy – motocykle w cenie w WSK-i.

8 min read
WSK Daleko od szosy

Wszedłem do jaskini lwa, wpisałem w wyszukiwarkę OLX trzy litery, które określają wszystko: W, S, K. Spoglądnąłem na ceny Wiejskiego Sprzętu Kaskaderskiego i wiecie co… wcale nie jest tak drogo. Odrestaurowane egzemplarze (pomijam jakość tej restauracji) kosztują w przedziale 12-20 tysięcy złotych. Ktoś może napisać: „Przecież to nie jest tyle warte!”. No dla mnie też nie jest, ale jeśli ktoś chce odbudować WSK-ę zgodnie ze sztuką, to ceny usług są takie same dla NSU OSL i naszej poczciwej „wueski”. Problemem pozostają gruzy wyciągnięte z szopy. Te potrafią kosztować przyzwoite 1500 zł i idiotyczne 20000 zł. Dlatego jeśli ktoś chce wydać sumy przytoczone wcześniej na odrestaurowaną WSK-ę, to wciąż tego nie rozumiem, ale uważam, że to suma adekwatna do włożonej pracy. No dobrze, ale co innego możemy kupić za te pieniądze? Postanowiłem sprawdzić i po raz pierwszy będę się trzymał polskich portalów ogłoszeniowych.

Kryteria: cena zakupu do 21000 zł, rok produkcji poniżej 2000, no i ostatni aspekt – maszyna nie ma być popularna.

 

Skąd wziąłem tę sumę? Z tego ogłoszenia, jest to jedna z najdroższych WSK-ek na OLX. 😉

 

Honda GL1100 1979 rok, 17900 zł 

Honda GL1100

Pierwszy Goldwing to w dzisiejszej nomenklaturze drogowy roadster o turystycznym charakterze. Jeśli chodzi o osiągi, GL1100, był jednym z najszybszych motocykli swoich czasów, choć już wtedy sportowego ducha było w nim niewiele. Co ciekawe, byli tacy szaleńcy, którzy się nimi ścigali. Ten egzemplarz wygląda na masakrycznie zapuszczonego i to nie jest jego ostatnia zaleta! Honda ma czarną rejestrację. Wychodzi na to, że wiele lat jest już w Polsce. To może grozić srogą ilością patentów, bo GL1100 był skomplikowanym gadem, ale ja bym kupił i ratował. Patynę też bym zostawił, a w Wydziale Komunikacji toczyłbym bitwę, żeby czarna blaszka się ostała.

Jeśli interesuje Was ten sprzęt, to klikajcie tutaj.

 

KTM GS250 1981 rok, 17500 zł 

KTM 250 GS

W temacie klasycznych KTM-ów jestem mniej więcej tak samo kompetentny, jak Jacek Sasin w organizowaniu wyborów kopertowych. Jeśli strzelę jakiegoś babola, to drodzy fani austriackich sprzętów, wybaczcie. Przed państwem KTM 250 GS. Cóż w nim ciekawego? No mnie się po prostu wizualnie podoba. Jeździłbym po okolicznych wiochach. W stalowej ramie, mamy tu dwusuwa o pojemności 250 ccm. Znalazłem info, że ten silnik generuje 17 KM, ale myślę, że rezerwy tu jakieś być powinny. W końcu to dwusuw. Według internetu, czyli niekoniecznie jest to prawdziwa informacja, 250 GS waży 117 kg. Właściciel twierdzi, że można tego „sprzęta” używać do startów w klasie Twin Schock. Nie wiem co to jest za klasa, ale brzmi fajnie.

Jak chcecie go ratować, to klikajcie tutaj.

 

Suzuki TL1000s rok 1997, 13300 zł

Suzuki TL1000S

To jest moi drodzy taki klasyk alert, że chyba bardziej się nie da. Kupujcie ten model, bo tutaj jest ogromny potencjał. Po pierwsze, TL1000s okazał się maszyną trudną w obyciu i ma opinię widow makera, co sprawia, że ma swoje miejsce w historii, więc ceny już nie powinny spadać, a w dobie inflacji, pewnie będą rosnąć. Po drugie, sportowy widlak generuje bardzo solidne 125 KM. Moim zdaniem TL jest też ładny. Ma urok sportowych roadsterów z dawnych lat, choć nawet przez sekundę nie ma w nim taniego pędu ku nostalgii, który po latach wygląda groteskowo. Ja wiem, że ten silnik, w tym modelu, miał pewne choroby wieku dziecięcego, które mogą się skończyć nieciekawie, ale kto, by się takimi bzdurami przejmował. Ten konkretny egzemplarz wygląda bardzo zdrowo, może warto go pooglądać?

Jeśli temat Was interesuje, to klikajcie tutaj.

 

Triumph Speed Triple rok 1999, 12400 zł

Triumph Speed triple

Ten motocykl musiał się tutaj pojawić. Speed Triple z lat 90., to jest kozacki sprzęt i nie przyjmuje kontrargumentów, przeciw tej tezie. Kolorek też jest świetny. Chociaż róż również byłby na miejscu. Mamy tutaj ostatnią dekadę XXI wieku w pełnej krasie. Do takiej maszyny tylko kolorowy dres i białe adidasy. No cudowny jest. Drzemiąca w ramie – która swoją drogą, jest całkiem ciekawa w formie – rzędowa trójka, brzmi tak szorstko, że przepity menel proszący o dwa złote na winko, jest przy niej delikatny, niczym piosenki Sanah. Sprzedawca twierdzi, że ten Angol ma 98 KM, natomiast źródła, z których korzystam (tutaj), że 110 KM. Opcje są dwie, albo ten silnik jest dławiony, do jakichś przepisów, albo sprzedawca się pomylił.

Jeśli interesuje Was ten egzemplarz, to zapraszam tutaj.

 

Yamaha GTS1000 rok 1993, 9900 zł

Yamaha GTS1000

Yamahę 1000 GTS dopadł syndrom Mercedesa klasy S. O co chodzi w tej analogii? W Stuttgarcie flagowiec od zawsze pochłania ogromne sumy pieniędzy. Niemcy traktują ten model jako pokaz możliwości. Premierowe „S-ki” imponują rozwiązaniami technicznymi, tabelkami z mocą i prestiżem, którym emanuje ten mobilny pomnik. Potem przychodzi proza życia codziennego. Perła niemieckiego przemysłu zaczyna płatać figle i mieć coraz większe humory. Cena za używki spada, za usługi i części niekoniecznie. Po dekadzie, wartość Merców klasy S zaczyna szorować po dnie i praktycznie każdy, kto wychodzi rano do pracy, może sobie kupić jakiś przechodzony egzemplarz, w którym nie działa połowa wyposażenia. GTS1000 na początku lat 90. miał stać się perłą koronną Yamahy. Japończycy zaproponowali maszynę z dwoma wahaczami, ABS-em, katalizatorem i dwudziestozaworowym silnikiem o solidnej mocy 100 KM. Był to swego czasu najdroższy motocykl tego producenta. A dziś? Obecnie możecie kupić go za bezcen. Wybrałem egzemplarz najdroższy z kilku wystawionych. Właściciel wycenia go na 9900 zł.

Nic tylko brać, jeśli też tak myślicie, to klikajcie tutaj.

 

Yamaha TRX850 rok 1998, 9200 zł

Yamaha TRX850

To jest ten rodzaj motocykla, który uwielbiam, czyli 100 procent satysfakcji z jazdy bez zbędnych bajerów rozpraszających jeźdźca. TRX850 był odpowiedzią na Ducati 900 SS Nuda. Trzeba przyznać, że Japończycy włoską koncepcję dość perfidnie skopiowali, dodając silnik, który mieli na półce. Czy to źle? Niekoniecznie, bo wyszło bardzo zgrabnie, a ten rzędowy twin to naprawdę solidna i odpowiednio mocna maszyneria. Co ciekawe, w Polsce ten model występuję w ilościach śladowych, a jest to o tyle dziwne, że serce to możecie spotkać w modelu TDM 850/900. Chociaż w TRX ma on przestawione czopy wału korbowego. Zamiast tradycyjnych 360 stopni, mamy 270. Dzięki temu mamy tutaj dźwięk idealnie imitujący V2. Tych sprzętów z kolei, jest od groma, więc polscy motocykliści znają je bardzo dobrze. Brak sukcesu TRX-a ja sobie tłumaczę tym, że w tabelkach nie prezentuje się on jakoś wybitnie, a przecież wiadomo, że jednym wyborem każdego motocyklisty w Polsce, jest litr, który ma co najmniej 150 KM.

Jeśli jednak ponad tabelki cenicie sobie radochę z jazdy, to może spróbujcie kliknąć tutaj.

 

Ducati Monster S4 rok 2001, 16900 zł

Ducati Monster S4

W cenie WSK-i możecie też nabyć włoski sprzęt. W temacie Ducati w Polsce tradycyjnie panuje niezła mizeria, ale coś znalazłem. Wyprodukowany w 2001 roku Monster S4. Co prawda wersja ta jest trochę przyćmiona przez młodsze S4 S i jeszcze młodsze S4 RS, ale zwykły S4 to też całkiem niezły zawodnik. Mamy tutaj silnik z modelu 916, czyli kultowe w pewnych kręgach, Desmoquattro. Ponad 100 KM wciąż wystarcza, a jeśli połączymy je z niezłym podwoziem, to rysuje się obraz naprawdę fajnej i charakternej maszyny. Jedyne co w tym egzemplarzu mi się nie podoba, to kolor. Nudna szarość sprawia, że jest on jakiś smutny.

Ogłoszenie z tym motocyklem tutaj.

 

Aprilia RSV1000 Mille 2000 rok, 9800 zł 

Aprilia RSV Mille

Jeśli w temacie Ducati u nas jest słabo, to w temacie Aprilii jest wręcz tragicznie. Pocieszające jest to, że ceny są bardzo atrakcyjne. Chciałem poszukać Tuono, ale w budżecie, który sobie założyłem, nie ma nic. Było kilka egzemplarzy Falco i choć, to całkiem przyjemny motocykl, to jednak potencjał na przyszłego klasyka, jest tutaj słaby. Co innego Mille, która już zawsze będzie dzierżyć tytuł pierwszego dużego motocykla sportowego Aprilii. Jest to też prawilny superbike V2, a ich krótka i burzliwa historia wciąż kręci wielu. W tym egzemplarzu podoba mi się kolor, ale jak w przypadku każdej włoszczyzny, zalecam daleko posuniętą ostrożność.

Jeśli chcecie włoskiego superbike’a V2, to spróbujcie kliknąć tutaj.

 

Cagiva Raptor 1000 2001 rok, 11000 zł 

Cagiva Raptor

Nie będę oszukiwał, że znam Raptora, bo nie znam. Nigdy nim nie jeździłem, no ale… Po zakończeniu produkcji TL1000s Suzuki zastąpiło go modelem SV 1000. Maszyna jednak nie porywała nimbem widow makera, jak poprzednik. Cagiva w tamtym czasie, pozyskała silniki Suzuki, przy pomocy speców MV Agusty (firma należała wtedy do Cagivy) i wypuściła Raptora. Motocykl miał ostrzejszy charakter niż Suzuki, do tego lepsze zawieszenie. Ja słyszałem o nim same pozytywne recenzje. No więc, w cenie WSK-i można nabyć prawdopodobnie najlepszy (w tej kategorii cenowej) włosko-japoński mariaż.

Ogłoszenie tutaj.

 

BMW R1100 S 1999 rok, 8900 zł 

 

BMW R1100 S

Nie potrafię zrozumieć dlaczego ten model jest tak niedoceniany i to nie tylko w Polsce. Na rynkach europejskich również. R 1100 S to stuprocentowe BMW. Mamy tu boksera chłodzonego powietrzem, Telelevera i wszystkie dziwactwa maszyn z Monachium. Do tego dochodzi sportowy charakter, połączony z wygodą. Mało tego, ten konkretny sprzęt ma piękny żółciutki kolorek. Monowahacz z fabryki, no i ukochany przez wielu BEZOBSŁUGOWY (niekoniecznie :-P) wał napędowy. Kiedyś kupię taki sprzęt, ale jeszcze na razie nie.

Więc Wy możecie to zrobić tutaj.

 

Tutaj zakończymy. Jaki wniosek wysnuwa się z tego zestawienia? Na polskim rynku wciąż rządzą japońskie motocykle. Naprawdę nieźle się natrudziłem, żeby poszukać czegoś, co nie jest z tego kraju. Za cenę WSK-i możemy kupić prawdziwego klasyka, kandydata na klasyka, a nawet całkiem współczesną maszynę, choć te starałem się omijać. Zauważyłem też jeszcze jedno. Chyba bańka na polskie 125. zdaje się pękać. Ceny większości WSK, WFM są akceptowalne, choć… ja bym tam i tak tyle za nie nie zapłacił.

 

Jeszcze jedno – żadnego z przedstawionych tutaj motocykli nie znam, nie polecam i nie ręczę za stan, jaki one reprezentują. Mogą to być perełki, a mogą to też być gruzy niewarte uwagi.

 

 

 

1 thought on “Mój upośledzony poradnik zakupowy – motocykle w cenie w WSK-i.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *