youngtimerbike

Historia pisana jednym śladem. Od japońskiej rewolucji końca lat 60., aż po spektakularny wyścig zbrojeń w latach 90..

Brabus 1300R

3 min read
KTM_01

Podobno w czasie kryzysów biedni stają się biedniejsi, a krezusi bogatsi. Nie mnie to oceniać, nie znam się jednak na ekonomii. Staram się poznawać świat motocykli, choć również w tym temacie nie mogę się mienić ekspertem, bardziej obserwatorem. W ostatnich dniach przetoczyła się przez motocyklowe media gorąca nowość, która rozgrzała wszystkich. Ja taktycznie milczałem w temacie, ale to nie jest tak, że tematu nie śledziłem. Zacznijmy więc od power nakeda, który wyprzedał się w kilka minut.

 

Brabus 1300R 

Brabus-and-KTM-Come-Together-Welcome-the-Brabus-1300R-2

Jako mercedesiarz na dźwięk słowa Brabus dostaje niekontrolowanego ruchu ślinianek. Prezentacja tego motocykla była więc dla mnie dużą gratką. Cóż to jest? Power naked, a jak wszyscy wiemy, to obecnie najlepsza motocyklowa koncepcja. Niemcy nie sklecili tego cuda samotnie. Nie wzięli do współpracy Mercedesa. Pogadali z Austriakami z firmy KTM. Czy był to dobry krok?

BRABUS-1300-R-3

Bez wątpienia! Z czym mamy tutaj do czynienia? Po pierwsze i najważniejsze. W ramie pracuje silnik typu V2, a jest to obecnie gatunek na wymarciu, wypierany przez jednostki V4. Podkreślał będę zawsze, że nic nie brzmi tak, jak sportowy silnik V2. Wróćmy jednak do tematu. Technicznie Brabus opiera się na KTM 1290 Super Duke EVO. Znów trzeba pochwalić Niemców za wybór, gdyż wielu uważa flagowego Duke’a za jeden z najostrzejszych obecnie power nakedów.

BRABUS-1300-R-2

KTM jednak nie jest dizajnerskim cudem, ale też nikt od niego tego nie wymaga. Brabus mógł w tym aspekcie zadziałać. Pominę marketingową papkę, a skupię się na tym, co widzę. Otóż, według mnie, mamy tutaj pewne nawiązania do klasycznej szkoły budowania motocykli. Koronnym przykładem dla poparcia mojej tezy jest oczywiście okrągła lampa, która całkiem sprawnie została wkomponowana w bryłę. Bodykit z jednej strony schlebia dawnej szkole budowy jednośladu, z drugiej, środki wyrazu są tutaj niezwykle futurystyczne. Tworzy to ciekawy spektakl wizualny. Bardzo podobają mi się „skrzela”, choć łamią trochę bryłę.

brabus-is-now-tuning-ktm-motorcycles-new-1300-r-will-launch-on-valentines-day-181410_1

Mamy tu oczywiście masę biżuterii i karbonu. Trzeba przyznać, że Brabus nie poszedł w nowobogacką groteskę, która mogłaby się spodobać tylko dzieciom rosyjskich oligarchów. Co jak widać na zdjęciu powyżej, nie zawsze im się udaje. To cudo wyprodukowano w dwóch kolorach, ale że ja rozróżniam trzy, to nie będę Wam tu ich opisywał. W dwóch całkiem sporych cylindrach rodzi się 180 kucyków. Mało, dużo? Ciężko stwierdzić, bo taka wartość naprawdę potrafi na drodze być szybszym od najszybszych. Jeśli jendak już kupimy Brabusa, który potrafi naprawdę budować ekstremalne pojazdy, i pochwalimy się przed kumplami, to istnieje niebezpieczeństwo, że nasz ziomek będzie miał seryjnego Ducati Streetfightera V4, który ma tych kucyków więcej. Czasem tabelki mają jednak znaczenie. Zwłaszcza w przypadku takich maszyn.

brabus-1300-r-motorcycle-19-scaled_zrCdB

Cóż nam pozostało po Brabusie? Trochę szumu. Myślę jednak, że ta bryła powinna trafić do wielkoseryjnego motocykla. Niemcom naprawdę udało się zrobić świetnego power nakeda, który wygląda bardzo dobrze i nie podąża w stronę groteski. To sztuka, która nie wyszła nawet Ducati, bo choć Streetfighter jest jednym z tych sprzętów, które na żywo dużo zyskują, to wciąż nie potrafię do końca zaakceptować jego sylwetki. Brabusa brałbym w ciemno.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.