youngtimerbike

Historia pisana jednym śladem. Od japońskiej rewolucji końca lat 60., aż po spektakularny wyścig zbrojeń w latach 90..

Bimota KB4 – 2022

4 min read
Bimota KB4

Nie jest tajemnicą, że jestem fanem włoszczyzny. Podejście południowców do motoryzacji zawsze do mnie przemawiało. Poznając jednośladowe dzieje dawno temu trafiłem na markę Bimota. Jednym z jej twórców był Massimo Tamburini, w moim prywatnym rankingu – najlepszy powojenny projektant motocyklowy. W Rimini, gdzie mieści się fabryka Bimoty, powstało wiele genialnych maszyn, często napędzanych japońskimi silnikami. Gdy kilka lat temu kontrolę nad marką przejęło Kawasaki, nie byłem zachwycony. Siłą takich manufaktur była od zawsze niczym nieskrępowana niezależność, która co prawda często prowadziła do finansowej ruiny, ale geniusza nie każdy zrozumie. Nadal nie jestem fanem tego, że Kawasaki rozdaje karty we Włoszech, ale nic z tym nie zrobimy. Czy Bimota jest cieniem dawnej siebie? Tak i nie. To jednak temat na przyszłe rozważania. Dziś chciałem przyglądnąć się ich nowej maszynie.

Bimota KB4

Każdy kto zna nomenklaturę Bimoty bez problemu rozszyfruję nazwę. Dla niezaznajomionych: K – Kawasaki, B – Bimota, 4 – czwarty model z silnikiem Kawasaki. Wróćmy do motocykla. W założeniach miał to być mocny motocykl drogowy o sportowym zacięciu, który będzie możliwe kompaktowy pomimo dużego silnika. Szefem projektu został obecny dyrektor generalny Bimoty Perluigi Marconi, natomiast stylistą Enrico Borghesan.

2022_bimota_kb4_02

1389 mm – taki rozstaw osi ma ta maszyna, żeby uzmysłowić sobie jak ekstremalnie niski jest to wynik, jeśli zdamy sobie sprawę, że mamy tu do czynienia z litrowym jednośladem, to wspomnę tylko, że ten sam parametr w przypadku Hondy CBR300 jest o 12 mm większy. Do napędu KB4 posłużył silnik zaadaptowany z Z1000 SX. Mamy tu rzędową czwórkę o mocy 144 KM. To najprawdopodobniej jedyny znaczący element przejęty z Kawasaki. Pewnie jak mocno poszukamy, to znajdziemy jakieś elementy osprzętu rodem z japońskiej marki, ale to akurat w pewnym sensie niepisana tradycja wśród takich manufaktur.

Bimota-KB4-2022-9

Największa „wartością dodaną” jest tutaj podwozie, za które odpowiedzialny był Macroni. Warto pamiętać, że ten człowiek stoi za pomysłem maszyny z wahaczowym zawieszeniem obu kół, czyli Tesi, koncepcję tę rozwijał od początku lat 80.. KB4 nie jest tak ekstremalna, ale nie brakuje tutaj smaczków. Szkielet ramy to stalowa kratownica, która połączona jest z aluminiowymi panelami. Takich rozwiązań próżno szukać u konkurencji. Idźmy jednak dalej. Bardzo krótki rozstaw osi zdradza cel projektanta, a więc, jak najagresywniejsza geometria podwozia. Żeby tego dokonać Macroni przeniósł chłodnice cieczy w okolicę siedzenia jeźdźca, a wentylatory chłodzący, podobnie jak w Benelli Tornado, czyli w zadupku. Dzięki temu widelec Öhlins FG R&T 43 NIX30 umieszczono pod kątem 24 stopni. Z tyłu pracuje bardzo krótki aluminiowy wahacz resorowany przez amortyzator Öhlins ttX 36. Hamulce to topowe produkty Brembo. Na kute felgi nałożono opony w rozmiarze typowym dla współczesnych usportowionych motocykli.

KB4-RC-Bimota-2022-7

Tutaj dochodzimy do najbardziej kontrowersyjnego elementu – stylistyki. Nie da się ukryć, że nie jest to klasycznie piękny i porywający sprzęt. MV Agusta SuperVeloce, której nie jestem wielkim fanem, wygląda przy Bimocie o wiele efektowniej. Wersja obudowana debiutuję z gołą, która będzie miała oznaczenie RC. Przedstawiciele Bimoty twierdzą, że owy skrót oznacza: Retro Cafe. Czy Enrico Borghesan pod nowymi rządami utracił włoski polot? Nie! Patrząc na KB4 musimy się cofnąć w czasie i przypomnieć sobie historyczne produkty BImoty. Otóż, te motocykle nigdy nie były jednoznacznie piękne. Bywały często dziwne, ale nie przypominam sobie, żadnego modelu, który mógłby konkurować z seksowanymi kształtami z Ducati 916 czy MV Agusty F4 750. Siłą maszyn z Rimini zawsze były egzotyczne i odważne rozwiązania techniczne, a także technologiczne. KB4 wywiązuję się z tego zadania. Ma wiele smaczków, dla ludzi, którzy szukają czegoś więcej niż ciekawej bryły. Czy jest to więc prawdziwa Bimota? Jest, choć z małym zastrzeżeniem. Konstruktorzy niepotrzebnie poszli w retro, które jest tu trochę na siłę. Ja bym szedł w absurd, bo w tym temacie Bimota nie ma i nie miała konkurencji wśród – stosunkowo – seryjnych motocykli.

 

Dziękować Kawasaki, że uratowali tę perłę w koronie jednośladowej motoryzacji? Po KB4 uważam, że marka nie utraciła swego ducha, czego bardzo się obawiałem, choć tej dawnej magii jakby ciut mniej… niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.